Baza wyszukanych haseł
WYGRALISMY ! - czesc II


Wszędzie jest biało, chociarz jest maj.
Wianki na głowach i Alby złociste
Wszystkie kościoły pękają w szwach
Resteurację zapełnione do wszelkich granic
Loki piękne, na lokach wianuszki z kwiatków
A ja przez okno na to zamieszanie patrze
i widzę jedno: miłość, jaką dał nam Bóg

1. Bez komentarza. w ogóle całe ten wers jest beznadziejny.
2. alby pisze się chyba z małej, bo czemu miałyby być z dużej?
3. Do wiersza o pierwszej komunii świętej "Pękają w szwach" pasuje jak kij do oka.
4. Zlituj się. a tak poza tym, ta wzmianka o restauracjach jest niepotrzebna i nie pasuje.
5. Powtórzenie.
6. Zamieszanie?

PS: Wafel - po co jej poprawiasz ten wiersz, skoro sam zrobiłeś błąd? No weź się zlituj.

To ten wiersz (tylko nie wiem czy jest dobrze bo znalazłam go na internecie)

ks. Jan Twardowski

Dzieciństwo wiary

Moja święta wiaro z klasy 3b
z coraz dalej i bliżej
kiedy w kościele było tak cicho że ciemno
a w domu wciąż to samo więc inaczej
kiedy święty Antoni ostrzyżony i zawsze z grzywką
odnajdywał zagubione klucze
a Matka Boska była lepsza bo przedwojenna
kiedy nie miała do nikogo pretensji nawet zmokła kawka
a miłość była tak czysta że karmiła Boga
wielka i dlatego możliwa
kiedy martwiłem się żeby Pan Jezus nie zachorował
bo by się komunia nie udała
kiedy rysowałem diabła bez rogów - bo samiczka
proszę ciebie moja wiaro malutka
powiedz mojej starszej siostrze w wierze dorosłej
żeby nie tłumaczyła
- dopiero wtedy można uwierzyć jak
świat się dziecka zawali


Nie rozgryzłem tej metafory. Samouwielbienie w konfesjonale? Dobrze, ale pod warunkiem, że konfesjonał jest również metaforą...
no ok nie lubię opowiadać o tym co zainspirowało do napisania wiersza ale teraz powiem ...
jest konkretna adresatka w kościele co dnia u komunii tyż co dnia i ... trudno o większą wiedźmę ot co
to taka postawa teraz rzadko spotykana patrzcie jestem święta co złego to nie ja a jak już złe to mnie wolno

Podobny list nadszedł z Częstochowy od dr. Kazimierza Hawro (Przytoczę go w tych częściach, które dotyczą tomiku. Pozostałe fragmenty to prywatna korespondencja)


Szanowny przyjacielu

Otrzymaliśmy list i tomik wierszy. Wywarły one na nas ogromne wrażenie. Podziwiamy Twój talent i zacięcie poetyckie. W dniu 13. 02. byliśmy na urodzinach syna Piotra w Bytomiu i tam niektóre, zwłaszcza te o Husowie, czytaliśmy wspólnie z całą rodziną. Z podziwem i z ogromnym zainteresowaniem zagłębialiśmy się w ich treść, jakież one urocze, piękne, ciepłe i bliskie sercu, a zarazem swojskie. Wszyscy składamy Ci ogromne gratulacje i podziękowania za chwile wzruszenia jakie nam towarzyszyły podczas czytania. Moi synowie , Piotr i Aleksander proszą, o ile to możliwe, o te tomiki. Chcą ich mieć w swoich zbiorach. (Piotr jest lekarzem ,specjalistą chirurgii naczyń, a Aleksander jest lekarzem pediatrą) Nie wiedziałem że nosisz w sobie takie uzdolnienia, trzeba to kontynuować i sławić ten nasz piękny i urokliwy, jedyny na świecie Husów.
Dużo uwagi poświęciłeś staremu kościołowi, jego urokliwej sylwetce, tęsknocie do niego i wreszcie jego zburzeniu. Tak zmieciono tę wspaniałą budowlę, która miała w sobie tyle uroku, piękna i świętości. (Dalsza część listu dotyczy placu po byłym kościele, jest bardzo interesujaca, ale nie będę jej tu przytaczał, gdyż nie dotyczy ona tematu, dla którego założyłem ten wątek.)
Kończąc, przesyłamy serdeczne podziękowanie za te wspaniałości które nam przysłałeś. Łączymy gorące pozdrowienia dla Was

Elżbieta i Kazimierz Hawro

Częstochowa, 22. 02. 2010

Ps. Chciał bym się tu odnieść do jednego zdania z tego listu, a mianowicie : "Tak zmieciono tę wspaniałą budowlę, która miała w sobie tyle uroku, piękna i świętości." Kościoła już nie ma, ale zostało po nim poświęcone miejsce. To dziwne że świętości miejsca po byłym kościele nie dostrzega gospodarz tego terenu, tylko osoby świeckie. Tam rozdawano komunię świętą, tam udzielano Sakramentu Bierzmowania, Chrztu, wielu husowianom, itd itd. Czy to nic nie znaczy ? Ale to zupełnie inny temat. Wspomniałem o tym tylko przy okazji. tutajpoczkategori

Mój wierz - nic ująć, nic dodać, jest słaby. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że pisałem go w 2 klasie. Nie oczekujcie więc cudów. Wiersz był na konkurs, zająłem II miejsce . Jest o (dla mnie Św.) Janie Pawle II:

Kochamy Cię, Ojcze Święty
Mały Karol w Wadowicach się urodził.
Przyjacielem był wspaniałym i nigdy nie zawodził.
Rósł jak na drożdżach, w piłkę grał,
Na bramce stał, wiele strzałów obraniał.
9 lat miał. Przygotowywał się do Świętej Komunii.
Lecz na tej Komunii, zabrakło mu mamuni.
Brat mu umarł, tata także,
Było to dla Karola wydarzenie ważne.
Wtedy postanowił sobie,
Że przeżyje życie z Bogiem.
Był kapłanem, był biskupem, kardynałem oraz.
Bycia papieżem coraz, bliżej, coraz
Kardynałowie głosowali,
Lecz Polaka nam wybrali!
Wiedział, że przed nim trudne zadanie,
Lecz poradził sobie z nim idealnie.
W góry chodził, pielgrzymował,
Wszystkich ludzi bardzo kochał
W Polsce osiem razy bywał,
Zawsze do Niego tłum przybywał.
Kiedy na świat cały jest rozsławiony,
Przez Ali’ego Agc’ego zostaje postrzelony.
Od razu mu przebaczył, w końcu no a jak?
Znów o Janie Pawle II słyszy cały świat.
Napisał listy do nas- do mnie i do was,
Chcąc w ten sposób pokazać jak bardzo kocha nas.
Później do szpitala przewieziony, bo nie mówi.
Lekarze robią, co mogą by ratować życie papieża
Lecz Pan Bóg w niebie, co innego zamierza.
02.04 Jan Paweł II zginie,
O 21.37 godzinie…
Nikt nie chciał Jego śmierci
On utkwi nam w pamięci…
Był cudownym papieżem
Wytrwał w wierze.
Był moim „idolem”
Był dobrem, słał humorem.
Teraz modlimy się do Niego,
On zrobił tyle dobrego…
Lecz uśmiechnij się, proszę ciebie.
Nasz Polak jest przecież w niebie!
Pozostały po Nim słowa,
Jego mina wesoła.
Modlitwy i dobre czyny
I jego śmieszne miny.
Patrzy teraz na nas z domu Najwyższego
Dał Pana Boga do serca mego.
A gdy Benedykt papieżem został
Karol Wojtyła w niebie powiedział:
„Wybrali papieża mądrego
dokończy dzieła mego”.

Krótki, ale co tam

pan Mirek sobie poradzi ma silne opracie w swoich rodzicach, rodzeństwie w rodzinie i w znajomych... malutki synek jak moja mama twierdzi zapomni.... pewnie nie do końca wie co się z jego mamą stało... wiem że śmigał na rowerku po wsi pod opieką siostry pana Mirka w sobotę bo była śliczna pogoda...

kilka dni przed śmiercią pani Dorotka przyjeła ostatnią Komunię swiętą nie chciała kaplana ze swojej prarafii a tego z naszej .... naszego proboszcza... bo to on udziełał jej ślubu!
jutro jest jej pogrzeb o 15 ...
zmarła w wielkich cierpieniach przy niej były jej koleżanki z pracy(które uciekły zresztą ja też bym nie wytrzymala), mąż i ojciec diakon i obaj trzymali ją za ręce... jeden za jedną a drugi za drugą... modlili się...
moi mali kuzyni (dzieci mojego kuzna którzy obecnie chodza do podstawówki) mówili że dziś był apel... uczcili panią Dorotkę minutą ciszy... oni jej nie pamiętają (znaczy się obecni uczniowie) a my absolwęci tak... będą specjalne autobusy podstawione dla klas od 4-6 jestem pewna że mnóstwo ludzi ją pożegna jednak beze mnie ja będę o tej porze w pracy ale mama obiecala z siostrą że pożegnają panią Dorotkę w moim imieniu... jeden z moich kuzynów ktory ma teraz 26 lat należał do pierwszego rocznika które wychowala pani Dorotka....
z bólem serca patrze na klepsydre... nie wiem ile wam podawalam lat ale miala 44 lata... pięknie pisze wierszem ks. Twardowskiego "śpieszmy sie kochac ludzi tak szybko odchodzą..."
widzę twarz pani Dorotki taką poważną ale matczyną, dobrą, sedeczną kiedyś codziennie ją widywalam... bo mieszkam na przeciw szkoły a teraz....

Iza dziękuje za modlitwę...

Ja byłam we wczesnej komunii świętej i pamiętam do dziś, że wszystko było w niej wspaniałe.

Przygotowania odbywały się wieczorami, w salkach katechetycznych, w małym gronie dzieci. Siostra miała czas na to, by nie tylko "wbic do głowy" podstawową wiedzę, ale żeby z nami autentycznie porozmawiac, podyskutowac, pobudzic samodzielne myślenie. Na spotkania prowadziła mnie mama, co też było dla mnie czymś ważnym, bo miała wtedy czas TYLKO dla mnie.

Mielismy wszyscy identyczne, proste szaty liturgiczne. Pamiętam, że fakt, iż miałam taki sam strój jak wszyscy był dla mnie bardzo ważny i bardzo pozytywny. Dzięki temu czuliśmy, że jesteśmy "wyjątkowi", że mamy wspólny cel. To nas jednoczyło i budziło naszą radośc.

Sama uroczystośc: Była dla nas osobna msza. W całym kościele, pełnym wiernych była tylko dziesiątka komunistów. Każdy z nas siedział w osobnej ławce, a razem z nim jego rodzice i rodzice chrzestni. Wszyscy bardzo aktywnie braliśmy udział w tej mszy śpiewając psalmy i piosenki, recytując jakieś wiersze, prowadząc modlitwę wiernych, wyręczając w obowiązkach ministrantów itp.

Nie pamiętam, czy potem była jakaś impreza. Pewnie była, ale jakoś mi to zwisało. Nie pamiętam też jakie dostałam z tej okazji prezenty, bo wiem, że jakieś dostałam. Zwisały mi.

Kiedy potem przyglądałam się przygotowaniom mojej klasy w podstawówce, to ja, ośmiolatka byłam zniesmaczona. Nie mogłam zrozumiec sposobu w jaki ksiądz prowadził "przygotowania". Nie rozumiałam, czemu pisemny sprawdzian na oceny z dziesięciu przykazań jest taki ważny, że nie ma już czasu na nic innego. Nie rozumiałam, dlaczego moje koleżanki wiecznie dyskutują, kłócą się i emocjonują... Swoimi sukienkami, ani czemu koledzy dyskutują tyllko o tym kto dostanie lepszy rower. I dziwiłam się, czemu moje koleżanki, które do tej pory bardzo się lubiły, teraz skaczą sobie do oczu na każdym kroku.

Już wtedy, prawie dwadzieścia lat temu komunia w drugiej klasie była jakąś farsą. To co dzieje się w tej chwili, przechodzi ludzkie pojęcie. W zeszłym roku przyjaciółka miała "nieprzyjemnośc" przechodzic przez ten cyrk i tyle się dowiedziałam ciekawostek, że odechciało mi się na całe życie.
Mnie się w głowie nie mieści, że można ubierac dziecko w salonie sukien ślubnych, w kopię autentycznej sukni ślubnej i wydac na to 2000 zł. Nie rozumiem PO CO organizauje się imprezę na 50 osób w lokalu, często nawet z zespołem muzycznym i KONIECZNIE z wódką na stole. Jest też wiele innych rzeczy, których nie rozumiem, ale już się nie będę rozpisywac. Ja wiem oczywiście, że nie wszyscy są tacy i że są dzieci i rodzice, dla których ważna jest duchowa warstaw komunii a nie komercyjna otoczka, ale tacy ludzie ciągle się muszą narażac na komentarze, uwagi i ciągłą "walkę o swoje" a dzieci zwykle mają potem "pod górkę" u rówieśników...

Mam nadzieję, że uda mi sie moje dziecko "puścic" do wczesnej komunii. Mam nadzieję, że będzie chociaż w połowie tak wyjątkowa i wspaniała jak była moja.




© WYGRALISMY ! - czesc II Design by Colombia Hosting