Baza wyszukanych haseł
WYGRALISMY ! - czesc II

zacznę od tego, że nikt nigdy nie stwierdził, że jest to kolor damski. To, że Barbie nosiła głównie róż, niczemu nie dowodzi. To tak jak kobieta nie była mile widziana w którymś z kolorów, a takiego chyba nie ma...
Więc kolorowi różowemu mówimy jak najbardziej tak:)
Ps. Jest to kolor namiętności
Mało tych 'namiętnych'

1.Natalia
2.15 lat (6 lutego będę obchodzić 16:))
3.1387449
4.aniolek1992@poczta.onet.pl
5.Brak:)
6.Aleksander M.
7.W trakcje poszukiwania....
8.
„Próbuje otworzyć oczy...”
Z wielkim trudem podniosłem najpierw jedną powiekę, a potem drugą. Pojedyncze promienie słońca wpadały przez wielkie okna do pomieszczenia. Zasłoniłem twarz ręką nie mogąc znieść zbyt jasnego światła.
„Powietrze jakieś takie cięższe chłepcę je chłepcę ...”
Przez chwilę zastanawiałem się gdzie jestem. Dopiero teraz do mnie dotarło, że to nie mój pokój. Inny kolor ścian, inne meble. Co jest grane?
Wstałem. Przeglądnąłem się w wielkim lustrze. Próbując doprowadzić włosy do ładu zacząłem zastanawiać się co ja tu robię.
Podszedłem do drzwi. Zaskrzypiały kiedy je otworzyłem. Boże, jak ja nie lubię tego dźwięku.
Niepewnie wychyliłem głowę poza framugę. Ciemny, długi korytarz zdawał się nie mieć końca.
-Jest tam ktoś?
Mój głos rozszedł się po pustych, obdrapanych ścianach odbijając się od wielkiego okna. Nie podoba mi się tu. Niepewnie stanąłem na bordowym dywanie. Drzwi zamknęły się same.
Koncentrując się na oknie szedłem w jego stronę. Usłyszałem ciche szepty za plecami. Nie powiem, teraz trochę się przestraszyłem.
- Jest tam ktoś?!
Powtórzyłem pytanie teraz jednak drżącym, niepewnym głosem.
„Ciągle w głowie słyszę głosy...”
Nie wiedziałem co się dzieje. Nie wiedziałem jak się tu znalazłem, nie wiedziałem kto mnie tu przyprowadził, nie wiedziałem nic... Bałem się . Cholernie się bałem. Mimo wszystko starałem się być spokojnym. Szedłem powoli patrząc w okno. Było takie zwyczajne, a jednak tajemnicze. Szepty na chwilę ucichły. Słychać teraz było tylko głośne bicie mojego serca i szybki oddech. Zacząłem rozglądać się na boki. Nie było żadnych drzwi ani obrazów. Gdzie nie gdzie jakieś napisy, których nie mogłem rozczytać.
-Boisz się?
Stanąłem czując się jakby ktoś wylał na mnie wiadro zimnej wody. Poczułem oddech na policzku i ogarniające mnie zimno. Wyciągnąłem niepewnie rękę przed siebie. Zacząłem rysować palcem szlaczki w powietrzu. Odwróciłem się szybko. Próbowałem wytężyć wzrok i słuch aby kogoś dostrzec albo usłyszeć, ale nikogo nie było! Nikogo !
-Tak, boję się...- odpowiedziałem niepewnie.
-To dobrze.
Usłyszałem znów szepty. Miałem wrażenie, że w koło mnie stoi pełno osób. Jeden coś mówił, drugi śmiał się, trzeci płakał. Upadłem na kolana, a dłońmi zatkałem uszy. Błagam! Niech mi ktoś pomoże!
-Dosyć tego!!!!!- krzyknąłem czując jak koszula przykleja mi się do pleców - DOSYĆ!
I wszystko nagle ucichło. Poczułem ulgę. Opierając się o ścianę powoli wstawałem.
Okna już nie było. Przede mną tylko schody i nic więcej. Nie mając nic do stracenia (oprócz zdrowych zmysłów) zacząłem schodzić na dół. Zobaczyłem pierwszy jak dotąd w tym domu obraz. Był to portret jakiegoś mężczyzny. Ubrany w garnitur z książką w ręku siedział na tle kominka, w którym wesoło wirowały płomienie. Ale stop! Chwila! Nie to nie może tak być!
Na tym portrecie byłem ja. Cofając się nie wierzyłem własnym oczom.
Zacząłem zbiegać po schodach. Potykałem się, traciłem siły ale biegłem nadal. Dlaczego w tym domu to wszystko zdaje się nie mieć końca? Czy ja zwariowałem? Gdzie jest mój dom? Gdzie rodzina? Gdzie przyjaciele? GDZIE JA JESTEM?
Nagle stanąłem jak wryty. Zbliżała się do mnie jakaś biała postać. To była kobieta. Jej długie włosy falowały mimo, że nie było wiatru. Duże oczy skierowane były teraz na mnie, a pełne usta nie wyrażały żadnego objawu radości. Czyżbym nie był tu mile widziany?
Szła spokojnym krokiem. Ubrana była w długą suknię. Obcasy od jej butów stukały o podłogę. W tej ciszy jej kroki wydawały się być hukiem.
Stanęła naprzeciwko mnie. Złapała moją rękę i zaczęła prowadzić. Odjęło mi mowę. Doprowadziła mnie do tego okna, które widziałem tam na górze. Nagle w całym pomieszczeniu zrobiło się jasno, a postać zniknęła.
***
-Budzi się....
Budziłem się, to fakt. Mimo wszystko nie miałem siły wstać. Otworzyłem szeroko oczy modląc się aby to wszystko było tylko snem. Powoli rozpoznawałem ściany i krzesła. Po chwili ujrzałem znajomych z klasy. Zebrali się w koło złączonych stołów, na których leżałem. Nagle uśmiechnęli się do mnie, a ja zrobiłem to samo.
-Co się stało?
Pytanie skierowałem do wszystkich czekając aż ktoś mi odpowie. Nikt nie odpowiedział. Sami chyba nie wiedzieli co się stało. Teraz chociaż wiem jedno. Jestem w swoim ukochanym liceum.
9. Kiedyś przeczytałam blog z tej właśnie serii i bardzo chciałam spróbować swoich sił , ale przyznam bałam się. Ostatnio naszła mnie wielka wena twórcza, zawzięłam się i postanowiłam, że w końcu się przełamię i uwierzę w siebie:)
Pozdrawiam:)




© WYGRALISMY ! - czesc II Design by Colombia Hosting